Jak nas widzą


    Przedstawiamy państwu list otwarty, jaki w grudniu roku ubiegłego został skierowany do rektora Politechniki Warszawskiej, prof. WŁODZIEMIERZA KURNIKA.

   Wielce Szanowny Panie Rektorze,
   Uczestniczyłem w tym roku po raz trzeci w obchodach Dnia Politechniki Warszawskiej. Jest to piękna uroczystość związana najściślej z tradycją i współczesnością naszej Uczelni. Chwała Panu Rektorowi i Senatowi za ten podarunek. Dotychczasowe Obchody sławiły naszą Uczelnię, jej drogę do obecnej pozycji wśród polskich i europejskich politechnik. Analizując program uroczystości, stwierdzam jednak, że nie ma on odmiennego charakteru od corocznych inauguracji i przez to nie tworzy wrażenia czegoś nadzwyczajnego. Wprawdzie przed samą właściwą uroczystością odbywają się spotkania Stowarzyszenia Absolwentów i Przyjaciół PW, ale mają one charakter koleżeński i nie uczestniczą w nich goście spoza Politechniki. W tym roku prezentowano uczestnikom spotkania Wydziału Samochodów i Maszyn Roboczych, jego osiągnięcia i sukcesy. To uzupełnienie do głównej części uroczystości jest dobrym przypomnieniem dla absolwentów - w jakim towarzystwie kończyliśmy studia. Wydaje mi się jednak, że program obchodów można by znacznie wzbogacić poprzez włączenie np. sukcesów naukowych, zawodowych i społecznych naszych wyraźnie wyróżniających się pracowników, zakładów, instytutów i wydziałów. Powinny to być osiągnięcia na miarę przynajmniej krajową, nie limitowane żadną liczbą, ale pokazujące twórców i ich dzieła. Wprawdzie w tym roku Pan Rektor wyróżnił specjalnym dyplomem prof. Włodzimierza Koczarę za jego wybitne osiągnięcia, ale na niektórych inauguracjach odbywały się podobne wyróżnienia.
   I druga sprawa. Obchody mają dotychczas zasięg centralny. W spotkaniach prawie trzy czwarte obecnych to uczestnicy promocji doktorskich lub osoby dekorowane medalami i odznaczeniami, lub też absolwenci i przyjaciele PW. Znaczy to, że my - pracownicy Uczelni - nie doceniamy znaczenia Dnia Politechniki i stąd tak nikła na nich obecność. Wynika to z pewnością z początkowego okresu obchodów, jak i małej aktywności służb informacyjnych na wydziałach i w biurach Uczelni. Żeby obchody Dnia PW stały się powszechnym dniem święta zakładowego, być może należałoby również na wydziałach, np. w ramach otwartej części posiedzeń rad wydziałów, skupić pracowników wokół święta ogólnouczelnianego. Z przykrością należy bowiem stwierdzić, że poza Aulą Gmachu Fizyki Dzień Politechniki Warszawskiej mija bez echa.
   Wielce szanowny Panie Rektorze, jestem (już teraz na emeryturze) od 1951 roku pracownikiem Politechniki, odznaczonym w 1978 roku Odznaką Zasłużony dla PW i każdy przejaw jej działalności i sukcesów cieszy mnie niezmiernie, dlatego pozwalam sobie przesłać Panu Rektorowi moje uwagi do ewentualnego wykorzystania i pozostaje z najgłębszym szacunkiem. Podpisano - prof. Stanisław Piwowar

   Prof. Piwowar zwrócił się także z listem do naszej redakcji. Przekazał nam powyższy tekst oraz napisał m.in.: Przy okazji chciałbym Zespołowi pogratulować "Miesięcznika". Jest barwny w sensie różnorodności i w pełni oddaje codzienność Politechniki.
    Bardzo dziękujemy za pochlebną opinię, ale przede wszystkim za przekazania nam listu otwartego. Zawarte w nim uwagi skłoniły nas do kilku refleksji dotyczących tego, co można by nazwać szeroko pojętą promocją Uczelni. Z całą pewnością Dzień Politechniki jest to wydarzenie, które nie tylko można, ale i należałoby w tym celu wykorzystać i organizatorzy tego święta wezmą zapewne pod uwagę opinie prof. Piwowara.
   W poprzednich numerach MPW pisaliśmy o CTT i znalazła się tam cenna uwaga prof. Małgorzaty Kujawińskiej, którą przypominamy:
   - Potrzebny by był jednolity "image" Politechniki. Tak, aby wszystkie materiały promocyjne, które wychodzą na zewnątrz, wyglądały podobnie, by odbiorcy zewnętrzni identyfikowali Politechnikę jako źródło innowacji, wdrożeń, usług naukowych.
   Ponadto, często w rozmowach z pracownikami naszej Uczelni, bywającymi w świecie, a to dzisiaj oczywistość, pojawiają się z żalem wypowiadane uwagi, że Uczelnia nie wydaje - wzorem wielu zachodnich - dyplomów w takiej formie, aby można je było oprawić i powiesić na ścianie. Już niemal widzę uśmiechy na twarzach niektórych. To drobiazg wydawałoby się, ale jednak znaczący. W gabinetach naszych profesorów, i nie tylko, ściany zdobią różnego rodzaju dyplomy, certyfikaty, ale politechnicznych brak. Tym większe ma to znaczenie dla tych, którzy pracują za granicą. Dyplomem Politechniki chwalić się nie mogą, promując jednocześnie Uczelnię. I kolejna, związana z ową promocją sprawa. Absolwenci zachodnich uczelni, co często widać na międzynarodowych konferencjach naukowych, noszą krawaty, spinki do niech, znaczki w klapie z godłem swojej Alma Mater - są rozpoznawalni. Nasi nie. Wiem, że np. MEiL ma swoje znaczki, ale inni...
JOANNA KOSMALSKA

Powrót do strony głównej